Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/erectos.na-pozwalac.kazimierz-dolny.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
Przez chwilę nie mogła się ruszyć.

Rozejrzał się po raz ostatni. Nic.

Przez chwilę nie mogła się ruszyć.

Rozdział 20
– Nie mam pojęcia, ale to... to niemożliwe... ona... ona nie żyje. Ty sam ją... – Podniosła
Franco? Frederico? A może... Nie, chwileczkę, tak, Fernando. Ale nie przypominał sobie, by
Jennifer, był sam Bentz. Nikt inny tego nie zrobił. – Hayes nerwowo bawił się kieliszkiem. –
dzbanek z margaritą. Wrzucam do kieliszka dwie oliwki, wlewam zimny trunek, siadam w
Nie ucieszył się.
– Tylko nie mów, że mu wierzysz – żachnął się Bledsoe z obrzydzeniem. – Że to ona. Jak
Ach, tak. - Niech zgadnę - powiedziała Caitlyn, próbując pohamować wzburzenie. - Chciałaby pani przeprowadzić ze mną wywiad. Może nawet na wyłączność? - Myślałam, że miałaby pani ochotę przedstawić swoją wersję wydarzeń. - Teraz głos Nikki był ostrzejszy. - To są różne wersje? Poza tym myślę, że nie ma o czym mówić. - Oczywiście, że jest o czym. Pani mąż był bardzo wpływowym człowiekiem, a policja zdaje się podejrzewa morderstwo lub samobójstwo. Miałam nadzieję, że zechce pani wyjaśnić pewne kwestie. - Byliśmy w separacji. - Caitlyn ugryzła się w język. Jej życie osobiste nie powinno nikogo obchodzić. - Ale wciąż byliście małżeństwem. Nie odpowiedziała. - W każdym małżeństwie są lepsze i gorsze chwile - powiedziała Nikki Gillette przymilnie, tonem zachęcającym do zwierzeń. Pułapka nie zadziałała. Caitlyn była wkurzona. - Zgadza się, i są to prywatne sprawy, więc pozostańmy przy „bez komentarza”. - Ale... Najwyższa pora to skończyć. - Niech pani posłucha, pani Gillette. Nie mam nic więcej do powiedzenia. Proszę więcej nie dzwonić. - Z trzaskiem odłożyła słuchawkę, zanim tamta zdążyła zaprotestować. Natychmiast znów rozległ się dzwonek. - Cholera! - Podniosła słuchawkę, odłożyła ją i włączyła automatyczną sekretarkę. Jeśli zadzwoni Kelly, to zostawi wiadomość, a jeśli nie, to Caitlyn pojedzie do domu nad rzeką i spróbuje ją odnaleźć. Była coraz bardziej zdesperowana. Na miłość boską, Kelly, oddzwoń. Nalała sobie do szklanki herbatę z lodem, upiła łyk, opadła na krzesło przy kuchennym stole i objęła głowę rękami. Co się stało wczorajszej nocy? Jak to możliwe, że śniła jej się śmierć Josha? Skąd ta krew w sypialni? Głowa jej pulsowała, lód topił się w prawie nietkniętej herbacie. Pamięta, że pojechała do centrum i zaparkowała na River Street przy parku Emmet. Tak... to na pewno. Zamknęła oczy, próbując przeżyć jeszcze raz wczorajszą noc. Ból rozsadzał jej głowę. Zniekształcone obrazy miasta nocą wirowały jak szalone. Światła neonów. Łódki na rzece. Tłum ludzi na ulicy. Z trudem usiłowała poskładać skrawki wspomnień, jak przez mgłę pamiętała, że przeszła przez ulicę na czerwonym świetle, a wyjeżdżająca zza rogu taksówka zatrąbiła wściekle. Minęła Cotton Exchange, stary budynek giełdy bawełny, a potem brukowanym chodnikiem poszła nad rzekę. Pamiętała jej zapach i widok wolno płynącej wody. Minęła tłum ludzi, sklepy i weszła do baru. Dlaczego Kelly umówiła się z nią na spotkanie, a potem nie przyszła? A może wcale się nie umawiała? Czemu Caitlyn nic nie pamięta? Czy jakimś cudem znalazła się w domu Josha? Dobry Boże, gdzie wczoraj była?
Bentz się rozłączył, a jego partner już przyciskał gaz do dechy i słuchał wskazówek GPS;
Rozdział 2
szczęście Melinda Jaskiel z Nowego Orleanu postanowiła dać mu jeszcze jedną szansę.
I dlaczego?
– Nie ma sprawy – mruknęła. – Chętnie zachowam dystans.
Serce mu zamarło. Nożyczki zgrabnie obcięły jeden włos na przedramieniu. Bezwładne ciało przeszył dreszcz. Mózg wysyłał impulsy, ale najwyraźniej nie docierały tam gdzie trzeba. Josh nie mógł wyrwać ręki, mógł tylko patrzeć, jak nożyczki zbliżają się do żył i

czeka tuż za granicą świadomości, gotów znowu ją pożreć.

Dwa domy dalej zaparkowano półciężarówkę; Diaz już zaglądał
tygrysa, nieważne, jak bardzo oswojonego. Zawsze pozostanie strach i
*
Rozumiała, że w ten sposób David chce ją wspomóc w
bobasa, ale zmieniającymi się już powoli w ręce dużego chłopca. Pił
prawie tyle samo warta, co pozytywna.
zdenerwowani. Jesteśmy przyjaciółmi, ale nasze drogi tylko czasami
Martwiło ją, że mały Max jest chory Gorączka uczyni go jeszcze
- Niech to szlag - szepnęła, próbując wytrzeć obficie lecące łzy
mieściła się w pomieszczeniach nad wielkim magazynem; prezent od
opanować własne, ściśnięte do granic możliwości gardło. Ale czuła
an43
Diaz wrócił, niosąc jej kapcie i szlafrok, a potem poszedł
Minęło kilka minut, nim się odezwał.
poświęcał. Przepraszam. To nic pilnego, mogło przecież poczekać do

©2019 erectos.na-pozwalac.kazimierz-dolny.pl - Split Template by One Page Love